piątek, 14 czerwca 2013

Po prostu żyć!i jeść zdrowe śniadania.



Czas przelatuje przez palce...może to lubię,z drugiej strony zaś uparcie modlę się o mały przystanek.na oddech.zachłyśnięcie się świeżym powietrzem ostatnich dni wiosny.

Wyczekuję odpowiedzi na nurtujące pytania.Spoglądam na telefon z nadzieją usłyszenia znanej melodii.
Wolne godziny umilam słowami książki Wirginii Woolf,zapachem niedawno zerwanego,anielskiego jaśminu,pomrukami lokalnego radia,spacerem pośród kwiatów i słońca,bezmyślnym wysyłaniem horoskopu,bądź co bądź idealnie odzwierciedlającym ówczesny stan ducha,(...) gwiazdy ześlą Ci dzisiaj dużo pozytywnej energii i optymizmu.



Z końcem czerwca powinnam być w domu.na łonie rodzinnej wsi pośród kwitnących rzepaków,maków i chabrów..
lecz na ten czas mam zupełnie inne plany,które na poważnie postanawiam wcielać w otaczającą rzeczywistość.tutaj we Wrocławiu.*
Wakacje w mieście,w pojedynkę,z obowiązkami i poczuciem,że jestem sterem i okrętem własnego życia.Tak,właśnie tego chcę.
Otworzyć pudełko z marzeniami(o,którym wyczytałam u Asieji),nie oglądać się za nikim,po prostu iść do przodu.


Po małej przerwie zaczynam zdrowiej się odżywiać,więcej pić(czyt.mineralna bez gazu na zmianę z green tea),jeździć na rowerze po miejskich alejkach upstrzonych delikatnym kwieciem ze słodką wonią we włosach i optymizmem.Pokaźną dawką optymizmu w kierunku przyszłości!


Na początek pożywne,iście letnie śniadanie z najsłodszymi owocami czerwca-truskawkami!  aby każdy dzień rozpocząć z uśmiechem,bez względu na aurę za oknem.

Jogurtowo-truskawkowa porcja zdrowia

jogurt naturalny;najlepiej gęsty/używam Zott
garść lokalnym truskawek/pokrojonych lub nie;)
3 łyżki płatków owsianych,otrębów lub chrruupiących płatków pełnoziarnistych,np.nestle fitness
łyżeczka miodu(dla łasuchów)
kilka kropel świeżo wyciśniętego soku z cytryny

Wkładamy do miseczki,mieszamy i zajadamy ze smakiem:)



*będąc w temacie wrocławskiego klimatu,nie mogłam nie pokazać Wam tutaj pewnego artykułu,pt.Lepszy niż Paryż.coś idealnie dla mnie,miłośniczki miasta świateł,cały czas zastanawiającej się,jakby tu w magiczny sposób teleportować się na piknik pod wieżą Eiffla;)


I, jeszcze taka mała prośba do Was:)może,mogłybyście się podzielić jakimś zaufanym linkiem do przeuroczego filmu Amelia?
będę wdzięczna.

piątek, 7 czerwca 2013

Z zaproszeniem


klik*

Wydarzenie kulinarne Europa na Widelcu 2013.
W tym roku we Wrocławiu powstała I edycja eventu towarzyszącego głównej idei Weekend ze smakiem-spotkania 15 wybranych blogerów ze wszystkich zakątków Polski, a nawet Europy.

będziecie?:)

Pozdrowienia
m

sobota, 1 czerwca 2013

Sztuka prostoty


Chciałabym się dziś z Wami podzielić niebywałym odkryciem,a mianowicie wywiadem z autorką fascynującej książki Sztuka prostoty  Dominique Loreau.
Dzięki prostemu blogowi mogę cieszyć zmysły czytając tych kilka życiowych odpowiedzi niezwykle otwartej kobiety.
I Wam również życzę pięknej lektury na weekend.
może coś ulegnie zaburzeniu,może coś się zmieni,a może pozostanie na swoim miejscu...



klik*

a poza tym,czy Wam też ciągle chce się spać?:)

piątek, 31 maja 2013

Koniec maja...pamiętnik dnia codziennego



Początek 31 maja bez zbędnych emocji.Z planami,które na ten czas pozostały jedynie mglistym złudzeniem..40 minutowa przejażdżka ( obie strony) tramwajem nr 1 okazała się w 90% zbędną,ale cóż,przynajmniej miałam pretekst do wyjścia z pokoju,kiedy nad Wrocławiem ukazały się upragnione promienie późno wiosennego słońca.

Nabyty optymizm,jednak nie pozwala mi dopuścić do zaułków myśli negatywnych aspektów,czarnych scenariuszy,coby mogły wyniknąć z niefortunnie układających się części dzisiejszej doby.
Każdy dzień przynosi wzloty i upadki,radości na przemian z małymi smutkami,które na wskroś staramy się wyolbrzymiać i potęgować do rozmiarów nie mniejszych,jak koniec świata!
Nie raz się przekonałam,że nie należy bez reszty podporządkowywać się wynikłym pod pretekstem problemów emocjom.Wiem,że prędzej,czy później znajdzie się dogodne rozwiązanie dla obydwu stron.Bez zbędnych słów i łez,tylko dlaczego za każdym razem nie potrafię sobie tego uzmysłowić na tym etapie,(najgorszym można by rzec)oczekiwania,kiedy jeszcze nic nie jest ustalone,a mnie czekają długie godziny zanim dojdzie do wyjaśnienia i ustalenia adekwatnych do zaistniałych sytuacji priorytetów.Mam nadzieję,że pędzący czas,który ostatnio wymyka się przez palce zatrzyma się, choć na moment i okaże się łaskawy z początkiem nowego m-ca,jakże radosnego i ciepłego.uff.








Po 2 ogromnych drożdżówkach,lodzie w równie okazałych rozmiarach i miejskiej kawie bez smaku wsiadłam na rower,by pojechać nie wiedząc,w którą stronę,jaką ulicą i dokładnie dokąd.Tego było mi trzeba.
Spontaniczność zaaranżowana popołudniową godziną zaprowadziła mnie w kierunku niepowtarzalnego Parku Szczytnickiego,a malownicza ścieżka wzdłuż Odry i mostów jagiellońskich oddawała to,co lubię tutaj najbardziej-spokojny klimat codzienności upstrzony widokami wiosennej natury  i wyjątkowej architektury mijanych domostw i kamienic ze słodkim zapachem delikatnych akacji w tle.


Przejechawszy przez ulicę Śniadeckich moim oczom ukazał się przepiękny o tej porze roku zakątek od samego progu witający barwnymi różanecznikami o złoto-pomarańczowych płatkach.


Prym wiodą te purpurowe widoczne w każdej części kompleksu .Coś wspaniałego.
Kojący zagajnik dla duszy.
Niezaprzeczalny punkt podczas odwiedzin stolicy Dolnego Śląska.Naprawdę warto.




Na rowerze w siną dal...


dostrzeżony pośród zarośli.




W drodze powrotnej- spokojna Odra mieniąca się od późno popołudniowych promyków słońca.



Niechaj czerwiec Wam sprzyja!
m